SZYBKIE WIERSZYKI Z KOMENTARZEM

Wszystko kiedyś się gdzieś zaczyna.To takie proste, że – aż banalne – mówić i pisać prosto – by banalnie nie było!

Jak?

Czasem jest tak, że pewne pomysły, projekty, realizujemy świadomie, wiemy dokąd zmierzamy i jaki mamy cel.

A czasem bywa tak, że dopiero po roku, dwóch, czasem trzech i więcej wiemy gdzie był początek, tego – co robimy teraz. Mówimy wtedy – ach to tam się zaczęło – mój Bonsai-owy początek.

Mój Bonsai-owy początek… Taka zabawa słowna – gra.

Gdy w teatrze jakiś czas temu mieliśmy próby do przedstawienia ” Tutorial „, które powstawało w dużej mierze, z naszych aktorskich improwizacji, po jakimś czasie okazało się, że te improwizacje do finału jednak nas nie prowadzą, padła więc propozycja od reżysera, byśmy o tych swoich postaciach napisali monologi.

Ja napisałem jak wyobrażam sobie śliwkowy świat, bo miałem grać Śliwkę Sechlońską. Monologi i improwizacje do przedstawienia nie weszły – no może w szczątkowej formie – chyba były potrzebne do uruchomienia wyobraźni twórcom przedstawienia.

Często tak w teatrze bywa.

Spodobało mi się to pisanie, za którym tęskniłem zawsze i do którego wiele osób przez lata mnie namawiało.

Potem, napisałem post na naszej teatralnej grupie, na temat lajków, by używać ich mniej i zamiast nich używać słowa.

” Zamieńmy lajki na słowa ”

– że to był początek – nie wiedziałem. Z mgły i galarety rodził się

Blog.

I dlatego właśnie na początku bloga, jest tekst ” Zamieńmy lajki na słowa ” .

Później napisałem kolejny tekst i umieściłem go na naszej Wałbrzyskiej teatralnej grupie z propozycją byśmy pisali sobie taki nasz  ” Teatralny Niecodziennik ” Zamieszczając tam swoje przemyślenia, spostrzeżenia – myśli.

Żadnego odzewu…

Pisanie już we mnie zostało.

Na wakacje Filip Perkowski dał mi na przechowanie swojego Bonsai-a z dokładną instrukcją, jak go kąpać, karmić itd… To wszystko bardzo ważne w przypadku Bonsaiów bo jak mówi mój znajomy pan od kwiatków z Castoramy

Bonsai to gorzej niż małe dziecko.

I nagle któregoś dnia uczłowieczyłem i usynowiłem tego Bonsaia, który w te upalne lato opalał się w słońcu i oglądał świat z mojego okna i na moim parapecie.

Napisałem list do Filipa w imieniu jego Bonsaia- opisując co ten jego Bonsai widzi, czuje i jak  mu – u mnie jest!

Filip odpisał i tak zaczęła się nasza Bonsai-owa historia.

Nasz ” Bonsai owy Dziennik ”

A we mnie powoli rodził się pomysł, że może by tak powołać do życia  Blog – mój blog.

Zamiast lajków pisałem już słowa, a gdy na FB spodobał mi się jakiś post to starałem się zawsze napisać kilka słów więcej i jakoś odnieść się do tego tekstu by, nie lajkować tylko – pisać – pisać – pisać.

Filip odpisywał – a mi bardzo podobaly się jego myśli, sposób narracji i ciekawe, czasem bardzo śmieszne komentarze. I ta jego Bonsai-owa wyobraźnia, której w teatrze nie miałem okazji poznać. No bo jak tu poznać czyjąś wyobraźnię, jak się do siebie mówi a nie pisze! Nie mówiłem mu tego. Dlaczego? Nie wiem? Czasem tak bywa, teraz  mam nadzieję, że przeczyta to co piszę. Lepiej późno niż wcale.

Z czasem zauważyłem, że gdyby zamienić to nasze pisanie i Filipem podpisać Ryśka a Ryśkiem Filipa nikt by się nie zorientował kto jest kto.

Pokazałem raz nawet to Filipowe pisanie Dorocie jego żonie – była naprawdę zaskoczona

– to mój Filip tak ładnie pisze?

– Tak Doris pisze, nie wiedziałaś o tym bo z nim rozmawiasz a nie piszesz!

Dzięki temu wzajemnemu pisaniu, zorientowałem się, że wielu moich kolegów prawdopodobnie fajnie pisze a ja o tym nie wiem, bo czytam ich myśli nie słowa.

I gdy czasem wspinam się w wyobraźni na literackie wyżyny, parnasy  to po chwili mówię sobie

– Rysiu – nie Jeden koleś fajnie pisze.

Kto o nich wie?

Jao jednym już wiem!

Dziękuję ci Filip za to Bionsaiowe pisanie…

A to wierszyk dla Filipa Perkoza z okazji jego premiery w Toruniu ” Wróg się rodzi ”

Pamiętasz Drogi Banzaiu („BAnzaiu” – po mojemu) jak mówiłem, że robię

nagle to co czuję i chcę, tu i teraz ?
Otóż – szybki wierszyk dla Ciebie.

 

Myśl ta z wyżyn mi zleciała,
albo jakaś anielica oświeciła moje lica,
albo z mózgu, który czeka wypłynęła myśli rzeka.

Słowo co się ciałem stało,

coś mi w sercu powiedziało: „Napisz szybko, lecz niemało”. Życzę Ci mój
Perkoziku byś w tym toruńskim pierniku wypowiedział wszystkie słowa, jako

rzecze mądra sowa.
Byś pamiętał Perkoziku o przecinku, wykrzykniku.
Byś powiedział Ty, Mój Drogi bardzo pięknie monologi.
I by nawet w Zakliczynie głos Twój dzwonił jak w Londynie.
Mów to wszystko Ty mój zloty, jakbyś mówił do Doroty.
By te myśli, jak pierniki były jak te filipiki.
I na koniec, na oklaski walnij im kazanie z Łaski.

Ps. Wierszyk był pisany jeszcze przed Twoja prośbą o ratowanie bonsaia

(„bOnsaia” – po Twojemu).

Niestety to nasze wielomiesięczne Bonsai-owe pisanie, gdzieś uleciało w chmury.

Prośba.

Do wszystkich łowców w sieci, znajdźcie proszę dla Filipa i dla mnie to nasze pisanie.

Ten nasz  ” Bonsai-owy Dziennik ”

Kolejny Zdrowy Wierszyk, dla Kubusia, który odnalazł się w chmurze

 

Dziś na obiad będą ryby

Ryby zdrowe są jak grzyby

Weź z lodówki rybę pstrąga

Z pstrąga ości się wyciąga

Pstrągu się odcina głowę

Soli pieprzy i gotowe

Wrzuć do garnka różne zioła

pstrąg o zioła zawsze woła

Możesz potem go zblendować

połknąć i w swym brzuszku schować.

Smacznego.

….. A jednak to prawda co się mówi  ” Patrzcie co w górze jest „

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *