DZIENNIK – Z NAD MOJEGO BIURKA

Deszcz, deszcz,deszcz… Pada – ile to już o deszczu literek było. Zawsze to samo, że zimno, że nastrojowo, szaro, deszczowa piosenka i deszczowa nuda. Nie – dzisiaj nie o deszczu. Tak o dniu dzisiejszym i trochę wstecz, nie było mnie trochę na tym moim – samego mnie formatującego blogu. Co trochę nie po polsku? Chyba tak!!

Gdy jakiś czas temu postanowiłem, że blog będzie – wiedziałem jedno, że mimo, że trzeba systematycznie – to tak u mnie nie będzie iii ( taaak długie i ) i że nie będę się poddawał chwili będę szukał siebie.

Co działo się przez ten dłuższy czas gdy nie było mnie tu? Wiele, wiele, a tak w skrócie to brak czasu z wielu powodów i każdy z was tak chyba miał. Działo się i dobrze i źle i średnio. Co było – wymyśl sobie sam dodaj – stwórz sobą mój nieobecny czas. Już…. ?Dzięki!

No to do – dzisiaj. Pana Rysia nie widziałem co się z nim dzieje nie wiem, ale jest postęp. Otóż powiedziałem mu

– panie Rysiu piszę o Panu na moim blogu czasem.

– dobrze?

– dobrze!   I tyle…

Czarny mercedes też ostatnio nie przejeżdżał..

Aha, bylem z moim synem na kilku dniowych wakacjach w  Szklarskiej Porębie. Było super – to był prezent – te wakacje. Prezent, który dostałem pod choinkę. Kuba zaproponował wspólne wakacje za które on zapłaci tylko ja wybieram miejsce razem, znajdujemy okienko czasowe i jedziemy. Pojechaliśmy, i aż się wierzyć nie chce ile można gadać, rozmawialiśmy cały czas od rana do wieczora. O czym? O wszystkim. Tak sobie myślę czy trzeba, aż na jakiś wypad się wybrać, by swobodnie, spokojnie, bez pośpiechu we wzajemnym wsłuchiwaniu się w siebie pogadać ?

Ja starałem się Kubie pokazać co zwiedziłem w Szklarskiej rok temu gdy Szklarską zwiedzałem sam, dzieliłem się wrażeniami z przed roku i do tych przeszłych, myśli wspomnień wrażeń pytań i wątpliwości dodawałem nowe. To  Kuba sprawił, że na to co widziałem wcześniejszej patrzyłem inaczej odkrywałem nowe tajemnice i widziałem przeszłość teraźniejszością. I teraz mam nowe stare wspomnienia razy dwa widzę teraz w dwóch kolorach, perspektywach. A za rok jak się uda i pojedziemy i dożyjemy –  już inni i znowu zobaczymy to samo i tak samo, czy będziemy widzieli już trój wymiarowo.

Były też ” dary losu ” Rok temu nie udało mi się zwiedzić Świeradowa Zdroju bo jakimś dziwnym trafem nie moglem z moim kolegą Bogusiem ze Szklarskiej dostać się do centrum a w tym roku się udało. Było zwiedzanie centrum, pijalni wód i całego sanatoryjnego kompleksu no i wspaniała włoska kawa w malutkiej na uboczu kawiarni z domowym ciastem. I znowu rozmowy. Kawiarnia, kawa, ciastko, tak niewiele,  a tak wiele.

Miałeś kiedyś tak?

Miałeś wiem że miałeś i wiem, że mnie w tym minimalizmie rozumiesz…. tak niewiele a tak wiele….

No dobra, ale dlaczego Świeradów w tym roku się udał, dlaczego udało się do niego dotrzeć bez problemu? no właśnie dlaczego?

A no dlatego, że Kuba rok temu w Świeradowie był. On był – on trafił. Pamięć , on wiedział jak – a ja rok temu z Bogusiem błądziłem, bo znaki źle wskazywały drogę.

Czytać dobrze znaki… a jak ich nie ma – odczytywać intuicyjnie…?

A, może jest tak, że jak raz się nie uda – to raz jeszcze i raz jeszcze – próbować – próbować na pewno tak,  jak mało w życiu jest na pewno tak.

Szklarska, będę do niej wracał tak jak wracam teraz we wspomnieniach. Bedę wracał do Pracowni Wlastimila Hofmana malarza ze Szklarskiej z Krakowa i Pragi ucznia Malczewskiego i starszego młodego Pana, który mieszkał w domu Hofmanów i miał 90 lat i był młodszy ode mnie. Młodszy? Pan który wiele lat temu studiował filozofię i mieszkał z Hofmanami wiele lat a teraz, gdy ich już nie ma pokazuje pracownię malarza, opowiada o nim jaki był i na wiele innych pytań odpowiada. Dziewięćdziesięcioletni pan. Sprawniejszy, niż nie jeden dzisiaj młody. Zorientowany w polityce światowej, kulturze, sztuce, był  większy dla mnie niż rok temu. Czy będzie za rok? Czy ja będę? Bałem się teraz, że go z Kubą wśród żywych nie zastaniemy. Był. Pokazywał nam pracownię Wlastimila  Hofmana. Pędzle, zasuszone farby, szkice, obrazy, kurz i pył. Jak opisać to wszystko co czułem, widziałem, myślałem? Nie wiem, nie potrafię nie umiem. Kurz i pył. Ktoś za nas wszystko zdmuchnie, rozsypiemy się rozpadniemy i natura nas łyknie tak jak ja łykam ciastko i kawę. Ech! Będę wracał myślą do miejsc, do których rok temu nie dotarłem nie dostałem się  i nie dałem rady zobaczyć te miejsca czekały na mnie i Kubę. Czy już wtedy te zanimizowane miejsca, miejsca z duszą ze swoim ciałem być możne astralnym, chciały mi powiedzieć Rysiu nie teraz, za rok z Kubą zobaczysz.

Wiem, to myślenie jest naiwne takie jakieś niedorosłe, a możne jednak coś w tym jest i kiedyś za czas jakiś naukowcy psycholodzy, neurolodzy, fizycy, znajdą wytłumaczenie jak to jest naprawdę – ja chętnie dałbym się podłączyć tym rożnym naukowcom by zbadali jak to jest?

Szklarska teraz już moja Szklarska, nie tylko radiowej Trójki ale również Kuby i moja.

Chciałbym za rok móc znów się do niej dostać, możne znowu z Kubą i wyświetlić sobie to czego tym razem, ” dzisiaj  ” nie zrozumiałem i wam o tym opowiedzieć.

to co, umawiamy sie na za rok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *