DZIENNIK Z NAD – MOJEGO BIURKA

09. 01 2021 sobota bez godziny…

 

Są takie dni w których naprawdę nic się nie dzieje. Dni wolne, niedziele, soboty i jakieś świąteczne dni albo po prostu tak jakoś nagle – wolne. Siedzimy sobie w domu i mamy wolny dzień.

I co z tym dniem, zrobić?

W wolny dzień się wypoczywa, czyta jakąś książkę, czasem jak ktoś lubi gotować lub piec to wymyśla coś specjalnego, na wolny dzień albo ogląda telewizję bez pamięci albo po prostu, nie robi nic!

Wypoczywa, leniuchuje i plącze sie po domu, bez sensu albo z planowanym na wolny dzień sensem!

Mam wolny dzień – sobotę – i śnieg za oknem. Dużo śniegu może z 30 cm…

I co z tym dniem?

Postanowilem wytrzepać dywany – na śniegu, jak za młodych lat. Jedni w wolny dzień… gotują, pieką, czytają, oglądają TV albo bimbają i idą na spacer albo w odwiedziny a ja będę trzepał sobie dywany – na śniegu.

Lubię robić porządki, dziwią się i kobitki i dziwią się faceciki, jak to i myjesz jeszcze okna też…?

Trzepanie na śniegu, na wolnym mrożonym powietrzu, trzepanie dywanów i powrót do dzieciństwa.

Już mam metalową trzepaczkę, te wiklinowe szybko się rozlatują a te metalowe są wieczne.

Dywan rozłożony – trzepię, śnieg się unosi i rozpryskuje, kurzu nie widać bo wbijam go w śnieg, później  jak tylko przesunę dywan na nowe miejsce będzie widać ten kurz na śniegu.

Proste czynności bez wysiłku, ktore dają radość!

Trzepanie dywanów  na śniegu i radość. Dzisiaj już  mało kto wie, że w dobie odkurzaczy, nawet takich, które same sobie jeżdżą, można dywany trzepać na śniegu.

A kiedyś takie trzepanie było bardzo popularne.

W Opolu gdzie mieszkałem w takim małym bloku, gdzie było duże podwórko, można było trzepać dywany, jak to dzisiaj zrobić, na osiedlu w którym mieszka tyle ludzi i podwórek już nie ma i  trzepaków już nie ma… ech, gdzie te trzepaki z dawnych lat.

Wyżywam się i walę trzepaczką ile sil w dywan, raz lewą,  raz prawą ręką na zmianę i przypominam sobie moje podwórko, blok, Opole…

Wspominam i się cieszę jak dziecko bo przecież coś się dzieje w tym trzepaniu… w tym śniegu, nie zawsze trzeba myśleć oryginalnie, można przecież myśleć  o trzepaniu. I gdy już po jakimś czasie skończyły mi się te Opolskie trzepaniowe, wspomnienia i myśli zacząłem myśleć o tu i teraz, jak trzepałem dywany na naszym poprzednim Wałbrzyskim mieszkaniu i jak trzepałem już tu – tu gdzie mieszkam.

Trzepaniowy uspokojony spokój – mój spokój i kontakt ze śniegiem, trzepaczką, dywanem i moimi myślami i myślami na śniegu. Jak fajnie…

Zacząłem sobie wymyślać jakieś swoje nie tylko sniegowe światy, przesuwając co raz to bardziej czyste dywany na nowe miejsce na nowy, biały śnieg i zacząłem z dywanami rozmawiać i śpiewać im piosenki przecież ja sam  jestem z Opola z miasta Stolicy Polskiej Piosenki. Miasta w którym po tylu  festiwalach powstało – muzeum Polskiej piosenki.

A gdybym się wynajął do tego muzeum w zimę i trzepał dywany przed wejściem i trzepał sobie te dywany w rożne, nie tylko rockowe rytmy?

Nooo… można trzepać dywany i mieć szalone sniegowe, zimne, białe myśli, na białym śniegu.

Białe śniegowe myśli…

No nie,  to chyba bez sensu napisałem?

Stop, bo już mnie ciągnie do wymyślania śniegowych, zimnych, białych, skojarzeń w dal a to teraz wydaje mi się za bardzo banalne, za proste bo o śniegu, białym zimnym, który się kiedyś stopi wymyślać mi się jakoś nie chce.

Zatrzymajmy się na tych śniegowych światach.

Koniec skojarzeń!!!

Bo tak naprawdę, to w każdym dniu w którym  nic się  nie dzieje można wymyślać swoje światy – cofnąć się w nich, zatrzymać i  znowu ślizgnąć – się do przodu…

Można i w miejscu być i wciąż i trzepać i walić w ten  dywan, by wyrzucić złe i chore  myśli albo nawet głaskać dywan ośnieżoną w zimowej rękawiczce rączką, dużo można w śniegu z dywanem, trzepaczką, sobą i myślami…

Zatrzymałem się na chwilę w tym trzepaniu, zmieniłem dywan, zmieniłem miejsce na świeże i czyste i zamyśliłem się o świecie i stałem jak zwykle zapatrzony w dal…

Do o koła jest  mój świat i moje myśli nad którymi dzisiaj ja mam władzę…

Tak to bardzo ważny dzisiaj  dla mnie dzień.

Trzepanie dywanów na śniegu…

Zacząłem dywany wnosić do domu. Świeże, napompowane, świeżym powietrzem i zimnym śniegiem, lżejsze  – bo bez kurzu.

Mam świeże dywany w domu, z pachnącym powietrzem i wiatrem. Wniosłem dywany do domu, jak świeże ciasto do kawy które-pachnie cynamonem.

Moje dywany oddychają i w domu zrobiło się tak, jakby były pootwierane wszystkie okna. Pachnie w domu ogrodem.

Uwielbiam ten świeży zapach dywanów, tak jakby ogród na chwilę wszedł do domu by się ogrzać.

Tak.

To był dzień trzepania dywanów, zwykły niezwykły dzień.

Bo są święta namiotów i są tylko moje.

I tylko, moje

Święta – trzepanych dywanów.

W wolny – bez żadnych myśli dzień.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *